2 listopada 2014

Na Pęksowym Brzyzku, czyli wśród tych, którzy odeszli

Ostatnio  żyję w ciągłym biegu, a w wolnych chwilach wyjeżdżam w góry, co dodatkowo podkręca tempo życia. I chociaż nie ma miejsca na monotonię, to jednak wpadłam w pewną rutynę, z której ciężko było się wyrwać. Udało mi się dopiero teraz, w tym szczególnym czasie jakim jest święto zmarłych. Stało się ono bowiem przyczyną snucia refleksji nad własnym życiem i życiem jako wartością. Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Na chwilę, na miesiąc, na rok, na zawsze… Pozostawiają jednak jakiś ślad w naszym życiu. Początek listopada to taki czas, kiedy powinniśmy wspominać tych, którzy nas pożegnali, zapalić symboliczną świeczkę na ich grobie i udowodnić, że ten cytat jest prawdziwy: „Nigdy nie umiera ten, kto jest obecny w pamięci żywych.”


Bardzo lubię Wszystkich Świętych oraz Zaduszki, i bynajmniej nie dlatego, że stanowią pretekst do rodzinnych spotkań. Wtedy cmentarze – miejsca na co dzień dosyć ponure, przygnębiające i smutne, stają się pełne kolorów, pełne życia. Niemal każdy grób zostaje przystrojony czy to barwnymi kwiatami, czy kolorowymi, płonącymi zniczami. Wieczorem wygląda to po prostu pięknie. I od razu cieplej się na sercu robi, mimo tego, że strata kogoś bliskiego w tym dniu jest odczuwalna bardziej niż zazwyczaj.

Nawiązując więc do dzisiejszego dnia, napiszę jeszcze kilka zdań o niecodziennym cmentarzu. Malutki, ale jakże specyficzny, w góralskim stylu. Mowa o cmentarzu na Pęksowym Brzyzku usytuowanym tuż przy najstarszym zakopiańskim kościółku (Matki Bożej Częstochowskiej), przy ulicy Kościeliskiej. Możemy zapalić tam lampkę na grobach osób takich jak Stanisław Witkiewicz, Sabała, ks. Stolarczyk, Helena Marusarzówna, Jan Długosz, Kornel Makuszyński, Maciej Berbeka, Mieczysław Karłowicz.  Kiedyś wstęp tam był bezpłatny. Dzisiaj niestety trzeba zapłacić kilka złotych - czemu mówię stanowcze NIE. Cmentarz nie powinien służyć celom zarobkowym, nawet jeżeli pieniądze byłby przeznaczane na renowację nagrobków. Zupełnie nie godzi się to z ideą cmentarza jako miejsca pochówku zmarłych. Kończąc już ten wątek, zostawiam was z fotografiami i zapraszam na cmentarne alejki. Snujcie własne refleksje...

















11 komentarzy:

  1. O, a ja też wspomniałam o tym cmentarzu przed Świętem Zmarłych :) Czyli nasza myśl podążyła w tym samym kierunku. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce z niesamowitym klimatem.... A jaka zieleń... Przyznaję, że jeden z ładniejszych cmentarzy, jakie widziałam. Stary, a ma sie wrażenie, że bardzo zadbany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dla mnie także jest to miejsce z klimatem innym niż na pozostałych cmentarzach.

      Usuń
  3. Pęksowy to jedno z moich ulubionych miejsc w Zakopanem :) PS. Masz ode mnie nominację do Liebster Blog Award :) Szczegóły tutaj: http://www.wiecznatulaczka.pl/pytaja-odpowiadam-liebster-blog-award/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka lat temu zwiedzałem ten cmentarz przy okazji odwiedzin w Zakopcu i zgodzę się z Tobą, że wstęp na niego nie powinien być płatny.
    Ale takie miejsca rzeczywiście budzą refleksję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj budzą budzą, a tym szczególniej, gdy ma się pojęcie o niektórych przynajmniej postaciach tam pochowanych. Ciekawa jestem jak długo utrzymają się tam opłaty za wstęp... Oby jak najkrócej! :)

      Usuń
  5. Bardzo klimatyczne miejsce. Co do płatnego wstępu - podzielam Twoją i Artura opinię.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja dawno nie byłam w Zakopanem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może najwyższa pora skoczyć tam na chociażby jeden weekend! :)
      Ja byłam niedawno jeden dzień właśnie w samym Zakopanem, a nie w górach, po to, żeby pochodzić trochę po muzeach i zwyczajnie przejść się ulicami miasta. Warto, zdecydowanie warto! :)

      Usuń