Jako małe dziecko często w niedzielne popołudnia siadałam z
rodzinką, aby oglądać Adama Małysza w akcji. Potem zupełnie przez przypadek,
spędzając Boże Narodzenie w Zakopanem, natknęłam się na Mistrzostwa Polski
rozgrywane na Wielkiej Krokwi. To było moje pierwsze spotkanie ze skokami. I
tak jakoś polubiłam ten sport, zaczęłam coraz baczniej oglądać kolejne zawody
Pucharu Świata i całkowicie się w to wkręciłam. W lecie byłam na zawodach Letniej
Grand Prix rozgrywanych w Zakopanem, a teraz przyszła pora, aby wybrać się na
zimowe zawody. W końcu uchodzą one za jedne z najlepszych z całego cyklu
Pucharu Świata.
Jako, że to były dopiero pierwsze zawody tej rangi, które
obserwowałam na żywo, trudno jest mi
porównać je do innych, jednak niewątpliwie były one niezwykłe. Na skoczni
panowała wspaniała, radosna atmosfera. Prowadzący bez żadnego problemu byli w
stanie rozruszać publiczność, która w rytm różnych światowych przebojów tupała
nogami, skakała, machała rękoma, klaskała, tańczyła, krzyczała, dmuchała w
trąbki i tuby. Oczywiście zawsze największy aplauz był wtedy, kiedy skakali
nasi rodacy, jednak ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu prawie każdy ze skoczków
(różnych narodowości) był okrzykiwany przez (w większości polskich) kibiców. Na
zapełnionych trybunach roiło się od biało-czerwonych flag, czapek, szalików,
itd. Niemalże każdy miał jakiś narodowy akcent. Ja także zdecydowałam się na
szalik oraz małą flagę. W okolicach skoczni było bardzo dużo stoisk z różnymi
biało-czerwonymi gadżetami.
W tym roku po raz pierwszy ruszyła akcja „Miś”. Po dekoracji
zwycięzców zawodów, na wybieg kibice rzucili pluszowe miśki. Zostaną one
przekazane dzieciom z domu dziecka wskazanego przez polskich skoczków.
Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w polskich
zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich w tym roku. To zupełnie inne
uczucie widzieć wszystko na żywo i przeżywać każdy skok z tysiącem ludzi
zgromadzonych na trybunach, niż siedzieć w domu przed telewizorem. Bycie na
skoczni, a już tym bardziej na naszej Wielkiej Krokwi, gwarantuje dużo większą
dawkę emocji i niezapomnianych wrażeń. Miło patrzy się na tych wszystkich
ludzi, którzy przyjechali z całego kraju w tym samym celu – aby po prostu tam
być. Być i wspierać skoczków, kibicować, dobrze się bawić. To coś, co nas
łączy. W końcu skoki narciarskie stały się jednym z naszych ‘sportów
narodowych’ i nawet bez Adama ich popularność nie spadła.
Może za rok szczęście nów dopisze i po raz kolejny tutaj przyjadę…
Kto wie? : )
No niezła impreza, też kiedyś miałam okazję kilka razy być w tym czasie w Zakopanem i atmosfera jest nie do opisania. Jedno sprostowanie: chyba nie brałaś udziału w PŚ a byłaś widzem na trybunach. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNo tak, pisząc, że brałam udział, oczywiście miałam na myśli jako widz : ))
UsuńJa też lubię oglądać skoki :) Na zimowe nigdy sie nie wybrałam.. Ale byłam raz na letnich skokach na Wielkiej Krokwi! Też było fajnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
AsiaB
W zeszłym roku też byłam na Letniej Grand Prix w Zakopanem, i również było świetnie! : ))
Usuń