5 września 2014

Zakopane, nie ma przebacz!, czyli opowieści góralsko - ceperskiej ciąg dalszy.

Idąc za ciosem, po przeczytaniu książki Zakopane odkopane, sięgnęłam po kolejną publikację
P. Młynarskiej i B. Sabały-Zielińskiej. Zakopane nie ma przebacz! Na taki tytuł postawiły autorki sugerując, że czytelnik pozna ponure sekrety tego miasta. No i jakby nie było, po raz kolejny poznajemy miasto z zupełnie innej perspektywy.

Dla mnie od zawsze symbolem Zakopanego był Giewont górujący nad miastem. Jednak autorki widzą sprawę nieco inaczej, i z przekorą za symbol zimowej stolicy Polski uważają… dźwig
do bungee pod Gubałówką. Nie powiem, mi też to żelastwo tam przeszkadza. Jakoś tak nie pasuje
do krajobrazu, ale że najwyższy punkt w całym mieście, to ciężko go wzrokiem ominąć. Kto widział, ten wie.  

Góral, jak przystało na nasz polski naród, sprytny jest i obrotny, potrafi kombinować i przekręty robić. W różnych dziedzinach. I dutki skrupulatnie liczy, coby jak najwięcej zaoszczędzić. Do bitki zawsze i wszędzie chętny. I zawsze swego dopnie. Tak na przykład, przy budowie domu. Niby jakichś wytycznych musi się trzymać, ale jak przyjdzie co do czego, to tak przegada, że wszystko mu płazem ujdzie, a potem Zakopane wygląda jak wygląda. Efekt tego taki, że „Podhale samowolą stoi”. Według autorek, Podhale (pod względem architektonicznym) jest jednym z najbrzydszych miejsc w Polsce. I tu nieskromnie powiem, że co racja, to racja. Może nie najbrzydszym, ale też i nie pięknym. Piękne są pojedyncze domy, ale całemu zabudowaniu brak ładu i składu, nic się kupy nie trzyma. A w tym całym rozgardiaszu znajdziemy i góralskie safari na tle Tatr z okazami takimi jak słoń, żyrafa czy nosorożec.

Autorki próbują także sprowadzić na ziemię bujających w obłokach, którzy marzą o pensjonacie w Zakopanem. Opisują najróżniejsze wybryki turystów, ich żądania i wymagania oraz zupełny brak kultury.

Mnie bardziej zainteresował rozdział „Macierzyństwo”. Tradycje i obrzędy związane z noworodkami, metody wychowawcze i życie rodzinne. Góralskie dzieciaki wychowywane były i są w zupełnie innych warunkach. Nie zdradzę jednak wszystkiego w tym temacie, odsyłam bowiem do książki.

Temat, który mnie niezbyt zachwycił, a raczej nawet trochę zanudził, to „Magia i medycyna”. Raz, że jakoś samo w sobie mało mnie to interesowało, a dwa, że bardzo dużo było przypisów informujących o źródle zaczerpnięcia konkretnych wiadomości i miałam wrażenie jakby autorki po prostu dokonały streszczenia fragmentu innej książki. Nie przekonało mnie to.

Ostatnie rozdziały zostały poświęcone wybitnym osobowościom związanych z Zakopanem. Witkacy i jego kobiety, Malczewski, historia Stryjeńskich. O ile jeszcze postać Witkacego mnie intryguje i chętnie czytam o jego wybrykach, o tyle życie pozostałych mało mnie zaciekawiło.


Jak dla mnie, Zakopane odkopane oraz Zakopane nie ma przebacz mogłyby stanowić jedną, ale za to bardziej rozbudowaną książkę. Obydwie napisane w tym samym stylu, z poczuciem humoru, sarkazmem i dystansem. W drugiej części nie brakuje także „wkładek” ze zdjęciami obrazującymi sytuacje poruszone w tekście. Mimo wszystko jednak, tak jak polecałam pierwszą książkę , tak i tą polecam. :)

7 komentarzy:

  1. Oj, kusisz tymi książkami, kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba sobie kupię tę pierwszą. Zbliża się jesienny sezon z długimi wieczorami dobrymi na czytanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Długie, jesienno-zimowe wieczory zdecydowanie sprzyjają długim lekturom! :)

      Usuń
  3. Jak mi wpadnie w ręce to chętnie przeczytam, choćby z ciekawości, tak jak poprzednią :)
    Pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam obie i uwielbiam :)))

    OdpowiedzUsuń